7
Products
reviewed
216
Products
in account

Recent reviews by Sacres

Showing 1-7 of 7 entries
No one has rated this review as helpful yet
31.0 hrs on record (30.8 hrs at review time)
https://youtu.be/OuuBtY3UhVk?si=iyprbDUMUu1wwJ17

RECENZJA: Dying Light: The Beast – parkour, zombie i przetrwanie. Czy Techland nadal potrafi?
Dying Light: The Beast to najnowsza odsłona polskiej serii o zombie, parkourze i walce o przetrwanie. Po dziewięciu latach powraca Kyle Crane – bohater pierwszej części i dodatku The Following. Tym razem trafiamy do doliny Castor Woods, malowniczo położonej gdzieś w Alpach Zachodnich, prawdopodobnie w Szwajcarii… choć w uniwersum Dying Light państwa dawno przestały mieć znaczenie.
Na wstępie warto zaznaczyć – znajomość wcześniejszych części serii mocno wpływa na odbiór fabuły. Bez niej The Beast będzie po prostu kolejną grą o siekaniu zombie. Dla fanów serii – powrót Crane’a to coś więcej niż tylko fabularna ciekawostka.

Fabuła – mocny antagonista, przeciętna reszta
Akcja rozgrywa się w 2036 roku, czyli ponad 20 lat po wydarzeniach z Harran. Grę rozpoczynamy jako więzień – uciekinier z tajnego laboratorium, w którym przez 15 lat prowadzono eksperymenty na zarażonym Kyle’u. Za wszystkim stoi Marius Fischer, znany jako Baron – pierwszy naprawdę dobrze napisany czarny charakter w całej serii. Nonszalancki, brutalny, niebiorący jeńców. To postać, która ciągnie fabułę na swoich barkach.
Niestety, mimo mocnego villaina, scenariusz The Beast pozostaje boleśnie przeciętny. Zadania główne i poboczne są liniowe i przewidywalne, a narracja – jedynie pretekstem do tego, by znowu wskoczyć w buty łowcy zombie. Dla fanów to wystarczy, ale jeśli oczekujecie narracyjnego arcydzieła – lepiej poszukajcie gdzie indziej.
Warto wspomnieć o nowym podejściu do przerywników filmowych – tym razem zrealizowano je z perspektywy trzeciej osoby. Niestety, nie wypadają dobrze i psują dotychczasowy klimat serii, w której kamerę osadzano w oczach protagonisty. Osobiście wolałbym, by twórcy zostali przy sprawdzonym schemacie.

Gunplay – od maczety po granatnik
W porównaniu do Stay Human, które niemal całkowicie rezygnowało z broni palnej, The Beast oferuje solidne rozszerzenie arsenału. Pistolety, SMG, karabiny snajperskie, a nawet granatniki i miotacze ognia – to wszystko wraca, dając graczowi poczucie siły i różnorodności. Broń palna działa przyzwoicie, czuć jej wagę, a animacje dodają realizmu.
Niestety, broń biała to niemal kalką z poprzedniej odsłony. Jej działanie, animacje i system walki – wszystko przypomina Stay Human. Widać tutaj korzenie The Beast jako pierwotnie planowanego dodatku DLC. Brakuje większych innowacji.

Pojazdy – ciężar, realizm i… monotonia
Jazda samochodem powraca, i to w znacznie ulepszonej wersji względem The Following. Pojazdy mają wyczuwalny ciężar, brudzą się, niszczą, a po zbyt długiej jeździe bez naprawy – wybuchają jak w GTA. Trzeba je tankować, dbać o stan techniczny, a gameplay z jazdy daje frajdę.
Problem? Mamy tylko jeden model samochodu – SUV Park Rangersów z Castor Woods, spotykany zarówno u postaci niezależnych, jak i przeciwników. To mocno wybija z immersji i szybko prowadzi do monotonii. 2–3 różne modele pojazdów rozwiązałyby problem, a tak – wszyscy mieszkańcy doliny jeżdżą tym samym gruchotem w różnych malowaniach.

Castor Woods – klimatyczna dolina z recyklingu
Po Harranie i Villedor trafiamy do doliny Castor Woods – klimatycznego miejsca z ciekawą topografią. Mamy tutaj serce miasta z ratuszem, dzielnicę willową, przemysłową, szpital psychiatryczny, a także rozległy park narodowy. Twórcy zadbali, by parkourowa eksploracja nie ustępowała tej z wcześniejszych gier. Dachy, otwarte budynki, wysokie konstrukcje – wszystko zachęca do skakania i unikania zainfekowanych na ulicach.
Niestety, recykling assetów z Stay Human jest rażący. Czasem trudno odróżnić, czy jesteśmy w Castor Woods, czy z powrotem w Villedor – budynki, wnętrza, elementy otoczenia wyglądają niemal identycznie. To jeden z większych minusów tej odsłony.

Czy warto zagrać?
Dying Light: The Beast to typowy przykład gry „na raz”. Gameplay daje frajdę – walka, parkour, strzelanina, prowadzenie pojazdów – wszystko to działa dobrze lub bardzo dobrze. Ale fabuła, recykling assetów, brak większych innowacji i krótki czas rozgrywki (30 godzin na 100%) sprawiają, że niekoniecznie warto wracać do gry po jej ukończeniu.
Dla fanów serii – obowiązkowa pozycja. Dla nowych graczy – raczej jako uzupełnienie po ograniu pierwszej i drugiej części. Przy obecnej cenie (która wydaje się nieco wygórowana) warto poczekać na promocje – świąteczne wyprzedaże mogą być idealnym momentem na skok do Castor Woods.

Ocena końcowa: 6.5/10 ★
Gra warta uwagi, ale raczej w promocji. Solidna rozrywka na 30 godzin – bez fajerwerków, ale z satysfakcją.
Posted 24 September, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
1 person found this review funny
15.0 hrs on record
https://youtu.be/Zi8bBOR7Rng?si=SRRp87rRMRJhD5BB

Rewolwer, wino i różaniec
To trzy symbole, które najlepiej oddają klimat najnowszej odsłony serii Mafia, stworzonej przez Hangar 13 pod patronatem 2K. Tym razem twórcy zabierają nas na Sycylię początku XX wieku, oferując nie tylko nowe otoczenie i realia, ale też świeże podejście do rozgrywki.
Fabuła: Z kopalni siarki do świata mafii
W Mafia: The Old Country wcielamy się w Enza Favarę – chłopca sprzedanego w dzieciństwie do kopalni siarki, kontrolowanej przez jednego z sycylijskich donów. Przez zbieg dramatycznych wydarzeń trafia on pod opiekę rodziny Torrisi. Zaczynając jako zwykły pracownik winnicy, krok po kroku, dzięki lojalności i ciężkiej pracy, Enzo wspina się po szczeblach przestępczej hierarchii, by w końcu stać się częścią rodziny Dona Torrisiego.
Fabuła, choć osadzona w zupełnie innych czasach niż poprzednie części serii, nadal czerpie garściami z klasyki gatunku – to gangsterska opowieść w duchu Ojca Chrzestnego, pełna zdrad, rytuałów honoru i brutalnych rozliczeń.
Rozgrywka: Skrytobójca z południa
Największą zmianą względem poprzednich odsłon jest ciężar położony na elementy skradankowe. Twórcy ewidentnie inspirowali się serią Hitman – mamy tu klasyczne mechaniki, takie jak odwracanie uwagi monetami, eliminowanie wrogów po cichu i chowanie ciał do skrzyń. System działa sprawnie i daje sporo satysfakcji, choć nieco brakuje mu głębi bardziej zaawansowanych skradanek.
Ciekawym dodatkiem jest „Paranza Corta”, czyli tradycyjna sycylijska walka na noże. To integralna część fabuły – niemal w każdym rozdziale stajemy do pojedynku z nowym przeciwnikiem. Walka została podzielona na trzy segmenty, oddzielane quick time eventami. Warto tu podkreślić zaskakująco bogaty wachlarz uzbrojenia:
• Scannaturi - idealnie nadają się do rzucania,
• Rasolu – ciężkie, brutalne ostrza, sprawdzają się w walce wręcz,
• Stiletto – lekkie, wytrzymałe noże, doskonałe do otwierania zamków i skrytek.
Broń palna przypomina w obsłudze to, co znaliśmy z Definitive Edition pierwszej Mafii. Do dyspozycji gracza oddano m.in. rewolwer, luparę, pistolety automatyczne, strzelbę, półautomatyczny karabin i importowany karabin automatyczny z Empire Bay.
Pojazdy: konie i automobilie
Na początku gry głównym środkiem transportu są konie – niestety, animacje i sterowanie daleko odbiegają od poziomu Red Dead Redemption II. Poruszanie się jest toporne, choć system ostróg, zależny od rasy konia, wnosi minimalną warstwę taktyczną. Z czasem przesiadamy się do pierwszych prototypów automobilów. Ich prowadzenie jest zadowalające, ale system personalizacji ogranicza się wyłącznie do zmiany lakieru i wnętrza – o warsztacie pokroju tego z Mafii II możemy zapomnieć. Fani klasyki z pewnością docenią również powrót wyścigu samochodowego w stylu tego z pierwszej części – mniej wymagający, ale nadal emocjonujący.
Uniwersum Mafii: gratka dla fanów serii
Jedną z największych niespodzianek The Old Country są nawiązania do poprzednich odsłon serii. Znajdziemy tu liczne odniesienia do Empire Bay oraz znanych postaci – niektóre wątki potrafią naprawdę zaskoczyć. Co ciekawe, stajemy się też świadkami narodzin jednej z kluczowych postaci z późniejszych części, co bez wątpienia ucieszy wiernych fanów. Jednocześnie – znajomość wcześniejszych gier nie jest wymagana, by cieszyć się tą historią. Znajomość serii pogłębia jednak odbiór narracji i podnosi wartość doświadczenia.
Werdykt końcowy: nowa Mafia z sycylijską duszą
Mafia: The Old Country to bardzo udany powrót serii na nowe tory. Opowieść porywa, styl i klimat są nie do podrobienia, a nowe mechaniki – choć nieidealne – wnoszą świeżość do znanej formuły. Tytuł cierpi na kilka niedoskonałości technicznych i uproszczeń, ale jak na standardy końcówki 2025 roku, trzyma wysoki poziom – zwłaszcza jeśli mówimy o premierze z minimalną liczbą błędów.

To tytuł dla graczy szukających gangsterskiej opowieści z charakterem. Nie jest to konkurencja dla Red Dead Redemption II – i nie próbuje nią być. Ale jeśli podejdziemy do gry z otwartą głową, otrzymamy jedną z ciekawszych odsłon Mafii – z duszą, klimatem i fabułą, która zostaje z nami na długo.

Ocena końcowa: ★★★★☆ (4/5)
Posted 8 August, 2025. Last edited 26 November, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
3.5 hrs on record (2.1 hrs at review time)
GAME FROM 2022' WITHOUT ANY SUPPORT FOR 21:9 & 32:9, THIS IS A ♥♥♥♥♥♥' JOKE
Posted 19 June, 2025. Last edited 19 June, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
5.5 hrs on record (5.4 hrs at review time)
Cat-kitty-cat, cat-kitty-cat, cat!!
Short, concise and to the point, price-quality ratio adequate and great for one weekend evening
- 21:9 SUPPORT FROM INDIE GAME (BETTER THAN ELDEN RING WITHOUT SUPPORT)
Posted 17 April, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
43.3 hrs on record (25.4 hrs at review time)
THIS GAME IS GAME OF THE YEAR 2024

I can wholeheartedly recommend this game to anyone who enjoys gambling and roguelikes. While I’m not usually a fan of roguelikes myself, I’ve been having a blast with it. I’ve only spent 25 hours so far, and I’m still enjoying it just as much, eager to discover new combos with my jokers. Despite the game’s dated appearance, almost like it’s running on Windows XP, and its 14€ price tag, it’s absolutely worth it

No errors, fantastic audiovisual design, addictive gameplay, and no microtransactions—just the way gaming should be in today’s world 10 out of 10
Posted 2 February, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
12.5 hrs on record (12.0 hrs at review time)
How to become a punk girl in 3 steps

The prequel tells the story 3 years before Max returns to Arcadia Bay, 3 Episodic story taking Chloe as the main character who makes decisions and they will affect the fate of her life. Chloe Price doesn't possess superpowers, but her ability to challenge others provides additional dialogue options that allow us to influence outcomes. While the game is shorter than the original, it answers some of the questions left unresolved in Max's story. Unfortunately, I must admit that the Remaster of this installment is poorly made, with many errors and shortcomings that were in the original, and at some moments the feeling of the game is lacking. For this reason I am forced to give a negative review:
- problems with ambient light
- no dirty hands effect (this was in 2017)
- no voices in dialogues
- crashing to desktop

the game itself is good, but if I had to choose between the 2017 version and the remaster? I would choose the orginal version
Posted 5 January, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
17.2 hrs on record
Would you rather... a blue-haired girl with tattoos or a hometown Arcadia Bay?

Life is Strange Remastered is a refreshed version of the game that remains memorable thanks to its masterful combination of an exciting plot and a deeply developed cast of characters. When you take on the role of Max Caulfield, a teenager passionate about photography who discovers that she has the ability to turn back time, you are immediately drawn into a unique story. The game touches on topics such as friendship, identity and the impact our choices have on the future. I played the game at the time of its original release, and nine years later, the remastered version evoked the same impressions, feelings, and emotions as the first playthrough.
Posted 30 December, 2024. Last edited 30 December, 2024.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
Showing 1-7 of 7 entries