5
Products
reviewed
0
Products
in account

Recent reviews by jojoro

Showing 1-5 of 5 entries
No one has rated this review as helpful yet
1 person found this review funny
4.3 hrs on record
<h>Zmarnowany potencjał, rozczarowanie.</h>
Takie słowa nasuwają się po ukończeniu gry, gry która mogłabyć ogromnym sukcesem na miarę Broken Sword czy nawet Gabriel Knight.
Autorzy postarali się aby, przynajmniej w teorii, ich produkcja miała wszystkie elementy zapewniające sukces:
  1. Ciekawą historię
  2. Interesujące postaci pierwszo i drugoplanowe
  3. Szczegółową grafikę 3d ale z zacięciem kreskówkowym
  4. Nastrojową muzykę
Skoro gra ma to wszystko to jakim cudem jest takim rozczarowaniem?

Zacznijmy od początku czyli od historii.
Nastoletnia dziewczyna mieszka na uboczu we wspaniałej rezydencji z nadopiekuńczą mamusią. Niby nic niezwykłego, ale szybko okazuje się, że jej przodkowie byli wspaniałymi naukowcami i wynalazcami którzy jednak jeden po drugim znikali w tajemniczych okolicznościach.
Zapowiada się znakomicie, prawda? Jeśłi do tego dorzucić podróże w czasie, zmienianie historii świata to powinniśmy mieć opowieść wgniatającą w fotel. Niestety otrzymujemy jedynie lekko ugiętą poduszkę ponieważ scenarzyści postanawiali nie zagłębiać się w niuanse, ma być prosto i będzie prosto. Nie jest dobrze gdy gracz ma wrażenie, że w danej lokacji mógłby sam napisać ciekawsze rowiazania i rozwinąć historię niż scenarzysta. Na przykład - jesteśmy w teatrze, za kulisami widzim kilka rekwizytów i aż jednego, powiedzmy że, aktora. W naszej rozgrywce jednak nie używamy niczego stamtąd. Nawet małpa w klatce nic nie robi a gracz może jedynie zabrać 1 przedmiot, otworzyc kłódkę itp.
Wygląda to tak jakby koś miał świetny pomysł i brakło mu pieniędzy na realizację. Cóż, ja grę ukończyłem w 4.5 godziny.
W niektórych miejscach gra jest zbyt łatwa - gdy mamy wskazówkę dotyczącą ciągu Fibonacciego to mnie udało się rozwiazać zagadkę na skróty, bez szukania w bibliotece wskazówek. Ale grze było to wszystko jedno - nie zostałem za to nagrodzony ani ukarany. Ot tak. Z drugiej strony było wiele elementów rozgrywki tak liniowych, że nawet przedmiot nie był oznaczony ajko aktywny do czasu gdy nie zrobiliśmy czegoś wcześniej.
A co z postaciami?
Te niestety okazały się płytkie jak Wisła w 2015 r. Co gorsza bardzo niewiarygodne. Poczynając od matki, która właściwie więzi córkę w domu, ciągle słyszy duchy, a ty jako gracz myślisz sobie "wiej dziewczyno póki możesz". Zastanawiaasz się też jakim cudem wielki naukowiec, odkrywca, wynalazca brałby sobie za żonę kobietę która nie naprawia sobie dziury w dachu bo boi się, że robotnicy mogą sobie zrobić krzywdę. Faktycznie w dalszej częsci rozgrywki można się domyślać o co chodzi ze strachem przed podejmowaniem ryzyka, ale scenarzyści w ogóle nie podejmują się rozwoju postaci matki.
Z innymi postaciami jest znacznie gorzej. Służą jedynie do odkrycia jakiejś linii dialogowej, pozyskania przedmiotu itp. Menedżer teartu - zadufaniec i pijaczyna zamienia z nami 3 zdania i znika. Dialogi też nie są jakoś specjalnie ogkrywcze, w dodatku podstawowa kolejność ich wyboru jeśli chcemy zachować jakiś porządek w dyskusji to z dołu do góry, czyli nienaturalny (książkę czytamy z góry do dołu przecież).
Niektóre postaci np. kapitan statku są tak absurdlane w swoim zachowniu, że aż głowa boli. Kapitan podejrzewa, że jesteśmy szpiegiem, zamyka nas w kajucie, my uciekamy... i tak ze 3 razy. No dobra, w końcu jesteśmy tylko 16-letnią dziewczynką, ale kapitan ma problemy psychiczne, jest paranoikiem i chętnie by wszystkich powybijał. Ale my spoko, po 4 ucieczce spokojnie łazimy mu pod nosem w sterówce, majstrujemy przy kompasie, przeglądamy mapy i jest spoko. tak samo z innymi np. pierwszy oficer dostaje rozkaz pilnować więźnia, boi się kapitana-paranoika ale jak lekarka mu mówi że jest chory to nie ma problemu, idzie sobie odpocząć. Absurd.
Albo sytuacja na statku z osłami. 4 osły mogą zatopić statek bo stoją w grupie przy jednej burcie. 4 osły? Serio?

Dużym plusem dla mnie była oprawa audiowizualna.
Grafika 3D, ale z takim zacięciem rysunkowym. Nie przepadam za przygodówkami w 3D, ale tutaj się tego nie czuło. Brawo. Jedyne minusy to problemy ze sterowaniem, bo postać czasami ustawiał sie tak niefortunnie, że trudno było dostrzec jakiś element i go przegpić. Niestety nie zaimplementowano żadnych podpowiedzi/hotspotów i w kilku miejscach z gry robił się prawdziwy pixelhuntig. Nie cierpię czegoś takiego. Czasami też po rozmowie z jakąś postacią nagle pojawiał się dodatkowy przedmiot o wielkości 3x10 pikseli. Tak po prostu bach i już, albo jakiś elemet statycznego tła stawał się nagle aktywny do użycia.

Muzyka również wpada w ucho, ale po prostu było jej za mało...
Za mało, to chyba dobre podsumowanie tej gry. Za mało historii, za mało interakcji, za mało muzyki, za mało rozwoju postaci, za mało czasu gry.
Jeśli gra bedzie kosztować do 5 EUR to warto, za wyższą kwotę lepiej iść do kina.
Posted 3 July, 2016. Last edited 3 July, 2016.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
4.3 hrs on record
Kontynuacja przygód byłego księdza i jej partnerki - płatnej zabójczyni.
Szczerze mówiąc liczyłem na świetnie napisaną historię spiskową w stylu Dana Browna - Kościół, Masoni, Zakon Syjonu, historie podważające podstawy Kościoła Rzymskiego a otrzymałem miałkie opowiastki bez polotu ledwo spinające się w całość. Strona techniczna również nie powala (liczne błedy z hotspotami), voice acting ubogi, grafika sterylna.
Da się w to zagrać, 3 EUR to nie majątek ale więcej ta gra nie jest warta.
Posted 30 June, 2016.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
10.9 hrs on record
Po wielu udanych produkcjach tym razem studio Daedalic Entertainment nie wywiązało się z pokładanych oczekiwań. Autorzy nieco zagubili się w procesie twórczym i dostaliśmy ciężko strawny miks bajki dla dzieci i zagadek przeznaczonych dla starych wyjadaczy gatunku. Od początku trudno było mi się odnaleźć w bajkowym świecie. Bardzo grzezcny chłopczyk, z przesłodzoną cukierkową mamusią i ckliwymi głupiutkimi zwierzątkami które żyją w cukierkowym lesie. Co gorsza naiwny dwunastolatek zdaje się częso wygłaszać teksty znacznie dojrzalsze od jego dorosłych opiekunków i napotkanych postaci.
Przedstawiony świat jest bardzo sztuczny, postaci istnieją tam tylko po to ab wejść w jakąś bardziej lub mniej sensowną interakcje z naszym bohaterem. Moim zdaniem "Noc Królika" jest idealnym przykładem gry, w której chciano za dużo dobrych pomysłów upchnąć do jednego worka i w yszła z tego niestrawan marmolada. Mamy tutaj grę w karty, znaną z gier "hidden object" wyszukiwanie ukrytych elementów (kart, naklejek, kropel rosy), dodatkowe bonusy (w postaci ukrytych audiobooków) niestety jest tego za dużo i raczej wybija nas z nurtu gry dodatkowo zmniejszajac poczucie i tak nędznej immersji.
Skądinąd ciekawy pomysł na oznaczanie hotspotów poprzez patrzenie przez magiczną monetę został zmarnowany tym, że aby odkryć np. magiczne miejsca i stworzenia trzeba koniecznie przez tę monetę spojrzeć. Nie jest jednak oczywiste, że akurat w danym momencie czegoś magicznego szukamy więc co chwila na każdej planszy bez sensu używamy "magii monety".
Sama fabuła gry też nie porywa. W połowie rozgrywki wydaje się, że za chwle będzie jakieś trzęsienie ziemi, dojdzie do nagłego zwrotu akcji, czegoś w stylu The Wishpered World, ale... nie. To zwykła prosta bajka dla dzieci bez drugiego dna. Gdyby była to jednak bajka dla dzieci to autorzy nie fundowaliby chyba graczom zagadek pokrętnych jak w serii The Monkey Island.
Nie wiem komu mógłbym z czystym sumieniem polecić tę grę? Chyba tylko graczom zaprawionym w przygodówkowym boju, ktrzy nadal głęboko w duszy mają bardzo, bardzo dużo dziecięcej naiwności.
Posted 24 January, 2016.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
9.6 hrs on record
Od pierwszych chwil spędzonych z grą można odnieść wrażenie, że Jane Jensen próbuje ożywić niesamowitą serię Gabriel Knight budując historię opatrą na podobnych założeniach - mieszance historii detektywistycznej, mistycyzmu i zagadek historycznych. Czy i tym razem wspaniałej scenarzystce udało sie skutecznie połączyć te elementy?
W swojej historii autorka obsadziła tym razem dwójkę męskich bohaterów - inteligentnego Malachi i silnego Davida. Malachi ma całkowicie aspołeczny charakter, jest cyniczny, ludzi traktuje z góry, a wszelkie zanajomości - o ile je tak można nazwać - służą jedynie osiąganiu przez niego wyznaczonych celów (zawodowych lub finansowych). Jane Jensen w roli Malachi (Malachiasza) widziała bardzo młodego mężczyznę co w połączeniu z jego odpychajacą i cyniczną osobowością stworzyło postać mało wiarygodną, a w dodatku nie ułatwia graczowi wczuć się w prowadzoną postać co w przypadku gier przygodowych często stanowi warunego dobrej zabawy.
Oczywiście widać, że Jane Jensen (JJ) próbuje tu nawiązać w oczywisty sposób do Gabriela Knighta, który był również cyniczny i zadufany w sobie, ale Gabriel był również zabawnym kobieciarzem, żartownisiem i leserem, co znacznie zmniejszało jego "ciężar gatunkowy" sprawiając, że gracz mógł uwierzyć że postać ta faktycznie żyje. Co więcej Malachiasz skłania się jakby bardziej do swojego ochroniarza Davida niż do swojej współpracownicy Gretchen, która gra właściwie rolę "automatycznej sekretarki" w antykwariacie, a nie jak Grace Nakimura, równorzędnej roli z głównym bohaterem.
Tutaj rolę pięknej Grace przejął właśnie David.
Dlaczego tak obstaję przy porównywaniu dwóch różnych gier? Bo podobieństwa narzucają się same. Począwszy od scenariusza poprzez samą mechanikę rozgrywki, aż po boharerów. Mamy tu zagadki historyczno-mistyczne, mamy dwójkę głownych bocharerów, główny bohater miewa mistyczne wizje, jest nawet system punktacji za rozwiązane zagadki.
Niestety wszystko to nie wyszło grze na dobre. Oczywiście nie jest to gra zła. Przeszedłem ją z ciekawością, nie mam jednak ochoty sięgać po nią ponownie. W fabule nie czają się żadne niedopowiedzenia, poziom zagadek jest przeciętny i nie zatrzymuje nas na dłuzej przy ekranie.
Brakuje ciekawych otwartych lokacji. Zwiedzamy z Malachiaszem wiele ciekawych miejsc ale są to wnetrza budynków, kanały itp. Poznajemy mało ciekawych faktów historycznych z wyjątkiem średnio pasjonujących biografii znanych osób. Widać, że gra była robiona niskim kosztem. Projekty i animacja postaci stoją na niskim poziomie, lokacje są mało interesujące. Muzyka Roberta Holmesa po prostu jest - niec nie zapada w pamięć na dłużej. Ma się wrażenie, że gra była robiona na szybko, na odczep się. Sądzę, że gdyby gra została wydana przez duże prężne studio to nie pozwolono by na zmarnowanie tak ciekawej historii.
Sądzę, że mimo tych niedoróbek warto w tę grę zagrać, aby nie przegapić kolejnej ciekawej historii, którą stworzyła Jane Jensen.
Posted 3 January, 2016.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
5.5 hrs on record (5.4 hrs at review time)
Wspaniale opowiedziana historia.
Posted 11 July, 2013.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
Showing 1-5 of 5 entries